- To są już szczyty! - usłyszałam, wynurzywszy się z w tej koszulce z mojej mrocznej komnaty codzienności. - Z jakiej to znowu imprezy przytaszczone?? - Żadnej. Kupiłam w Reserved. - Czyli nie dość że robisz za reklamowego standa, to jeszcze za to zapłaciłaś. Brawo. Teraz to już na pewno są szczyty. - Ooooooo.... :o :o :o :} ..... hmmm... ;(
Podejście do tematu. Nie, nie, nie. Nie miałam zamiaru reklamować żadnych produktów, których nawiasem mówiąc na co dzień nie spożywam. Z przyczyn mi znanych. Ale nie ruszajmy tego tematu dzisiaj, przyjdzie na to czas w drugiej odsłonie tej sesji. Bo muszę Wam powiedzieć, że ta sesja jest wyjątkowa pod kątem oświetlenia. Zaczęła się w punkcie złotej godziny, później słońce już zgasło, ale my jeszcze robiłyśmy zdjęcia i wyszły one już dużo bardziej mroczne. Szkoda było zmieszać ten piękny letni klimat z wampirzym undergroundem, więc pierwszy raz w historii bloga zdecydowałam, że podzielę jedną i tą samą sesję na dwie części. Ot taki experimental ;)
No cóż. Nie umeblowałam tej rzeczywistości. Kiedy przyszłam na świat w latach early 80' nie było w świadomości ogółu pojęcia toksyczności produktu spożywczego. Był za to powiew zachodniego świata, a na widok tej brązowej cieczy - niekończenie już ogólnodostępnej - ciekła ślinka niejednemu dzieciakowi. Pamiętam też mądrości życiowe wypisane przez starszych kolegów na szklonych ławkach: "Nigdy w życiu Coca-Cola nie zastąpi ci jabola", czy "Od Coca-Coli się w głowie pie**oli". Czy się nam to podoba czy nie logo Coca-Cola stało się kultowe. Jest wszędzie - w sklepach spożywczych, na stadionach, w przysłowiowej lodówce, no i jak widać w świecie odzieżowym. I nie wiem do kogo trafi rozparcelowane bodajże 49zł, bo tyle mniej więcej kosztowała koszulka. Ile zysku ma z tego producent, ile koncern, ile pani w szwalni. Ja po prostu chciałam kupić koszulkę, która mi się spodobała. Bez żadnego halo.
W tym umeblowanym świecie na wiele rzeczy nie mam wpływu. Jednak było coś jasnego w Coca-Coli przed laty - szklane butelki zwrotne. Kupowałeś - oddawałeś. Fajna filozofia, prosta zasada. Stosuję ją przy kupowaniu nowych ubrań, bo moja szafa w pewnym momencie osiągnęła masę krytyczną. Nie jest w stanie przyjść większej ilości rzeczy. Jeśli planuję kupić coś nowego, robię rekonesans w szafie i znajduję rzecz, dla której muszę znaleźć nowy domek: oddać komuś, zanieść do kontenera. To mocno hamuje zapędy kupowania dla kupowania, kupowania dla wyprzedaży, czy nawet kupowania w sh ze względu na cenę. Tak wpływam na świat w mojej szafie: jak w skupie. Butelki zwrotne.
P.S A Wszystkim Wam Dzieci Małe i Duże życzę najlepszego z Okazji Dnia Dziecka :D !!!!
Dziś same starocie:
T-shirt - Reserved (zeszłoroczna)
Spodnie - Lee
Plecak - H&M
Buty - Vagabond
Genialna stylówka, koszulka (napis coca-coli na czarnym tle - sztos), buty! I miejscówka!!! Owy napój pijam czasem, kiedy mam dni zła i pozwalam sobie na niezdrowe śmieci do jedzenia. Albo kiedy mnie jakaś grypa dopada, wtedy odgazowania cola sprawdza się od lat. Tamta z butelek szklanych miała lepszy jakiś ten smak. Niż ten z plastiku. Tak jak piwo z puszki gorsze od butelkowanego 😙 No, chyba że to w ramach nostalgii za czasami dawno utraconymi, takie tylko wrażenie 🤔😀 Co do kupowania ubrań - bardzo mało kupuję i staram się nie ulegać chwilówkowym "chcę to". I żeby utrzymać spójność nie-kolkrystyczną z resztą szafy. Wieeelke ciuchów się pozbyłam i musiałam co nieco dokupić, bo zwyczajnie przytyłam i nie chciałam siebie denerwować ubraniami, w które nie mogłam wleźć 😆 Kocham ubrania znoszone, z którymi już się znam, koleguję. Frustrowałiby mnie ciągłe dokładanie nowości. Przy każdym zakupie modlę się o jakość i żeby wytrzymały ze trzy sezony 😃 No, to kończąc, jeszcze raz wyrażam zachwyt Twoim lookiem, stylem, Osobą ✌️👌👍🖤
OdpowiedzUsuńSivko, odpisuję dopiero dziś, bo miniony tydzień to istna kołomyja była :).
UsuńJa mam tak samo, iż lubię ubrania które ze mną już są długo, nawet jeśli są już lekko 'nadgryzione' ;) przez ząb czasu - jak jedna z moich skórzanych kurtek, która jest ze mną już 15 lat :D. Ileż koncertów za mną zwiedziła, w przez ile klubowych oparów piwa i papierosów ona musiała się przedzierać ;). I czuje że to ubranie jest moje :D.
A co do ubrań w które nie można wleźć - wiesz to są te z domieszkami syntetyków, one się po prostu zbiegają w praniu :D ;). To NA PEWNO przez to ;)
Jak kiedyś w jakimś wywiadzie powiedziała Chylińska co byś nie zrobił i tak będzie źle. Ja postępuję zgodnie ze swoim sumieniem i rozsądkiem. Koszulkę Coli masz świetną!!! Zresztą uważam, że logo Coca_Coli jest naprawdę dobrym projektem graficznym, ile lat przetrwało z niewielkimi tylko liftingami. To sztuka, by w dzisiejszym świecie tak szybkiego dizajnu coś się nie postarzało w przeciągu kilku lat, a to jest przecież jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków na świecie.
OdpowiedzUsuńNo i dokładnie wczoraj Cola była jedynym ratunkiem na mój potworny ból i zatrucie. Żadne kleiki ryżowe nie pomogły. Dzięki niej wróciłam do żywych, zresztą takie były początki Coli...
Ja też tak myślę, że loga takie jak Coca-Cola, czy słynna "M"-ka McDonald'są kultowe, ale ciągle 'na czasie', jak gdyby zostały zaprojektowane wczoraj. Ja tu nieśmiało się wypowiem przy Tobie (bo jesteś autorytetem w tej dziedzinie z racji zawodu) nt. designów logo, ale strasznie żałuję że udało mi się kupić książki "Karol Śliwka. Polskie Projekty Polscy Projektanci". Logo PKO czy WPN znam od dziecka a one funkcjonują do dziś i nie wyobrażam sobie żeby ktoś miał coś w nich "ulepszać". To są dla mnie projekty perfekcyjne :). Niech się boi śmiałek, który będzie chciał się na nie 'zamachnąć' :) ! Pozdrawiam!
UsuńI co komu przeszkadzały te butelki zwrotne!
OdpowiedzUsuńA jakie było dobre mleko z tej zatykanej srebrnym kapslem! Buła do tego i było śniadanko:))
Koszulka fajowa! Tez bym brała!
U mnie z tą równowagą w szafie ciężko... Dlatego wolę do sklepów ciuchowych nie zaglądać, bo zawsze z czymś wylize:D
A foty mega!!!! Udały się fantastycznie!!!
Cała stylówka wymiata!!!
Butelki zwrotne były eko x2: i ekonomiczne i ekologiczne :). I też właśnie nie wiem komu to przeszkadzało. A plastik albo kartoniki z wyściółką z aluminium... ehhh nic dobrego :(
UsuńJa ostatnio staram się bazować na tym co mam w szafie. Koszulę z h&m bawełnianą tylko kupiłam, a tak noszę co mam w szafie.
Pozdrówki!!
Stare, dobre czasy! :)
OdpowiedzUsuńMega fotki!
fascyNATKA
Podsumowane w punkt!!! Dzięki i pozdrawiam!
UsuńCola może i zdrowa nie jest, ale w szklanej butli na pewno nie przesączała się plastikiem. Tak czy owak, symbol dość już kultowy, a i odrdzewiacz niezastąpiony, oraz – co arcyważne – lekarstwo na biegunkę i jelitówkę. Tylko wtedy odgazowana musi być.
OdpowiedzUsuńChciałabym mieć ciężarówkę Coca Coli.
A koszulka jak koszulka, ma być wygodna i najlepiej z czegoś naturalnego, bo inaczej jak lato w czymś takim wytrzymać?
Ja też mam zasadę, że nie kupuję na nadmiar. Też czasem zanoszę ubrania do kontenera z odzieżą dla potrzebujących. Po roku zawsze wynajdę coś, czego nie nosiłam, stąd wiem, że już na pewno nie założę.
Krzesełko klawe.
Mam taki kapelusz. :D
OO ta koszulka jest na szczęści bawełniana - 100% bawełny, więc oddycha, bo w syntetyku latem to nie za bardzo :(. A że Coca-Cola była kiedyś i jest dziś, to taka koszulka zawsze będzie na czasie, bez względu na jakieś chwilowe mody :).
UsuńTakie rekonesansy są bardzo dobre. Ja jak nie noszę, to po ma leżeć, niech skorzysta ktoś inny.
No to mam nadzieję, że kiedyś Cię w kapeluszu zobaczę na blogu. Ten mój to już staruszek, też ma 15 lat - w 2004 roku go kupiłam, ale bardzo go lubię.
A Coca Cola dobra na wszystko - jak piszesz !
Pozdrawiam!!
Wyszło genialnie, zwłaszcza z tym krześlem :)
OdpowiedzUsuńPamiętam Coca-Cola w szklanych butelkach, to był smak:)
Dzięki !!! Z tym krzesłem to kombinowałam jak koń pod górę, bo chciałam żeby efekt był tak że na nim usiadałam jak na zwykłym krześle :). Mam nadzieję, że się udało. Pozdrawiam!
UsuńSesja bardzo wyjątkowa. Najbardziej podobają mi się zdjęcia, na których "siedzisz" na krześle. Pozdrawiam!^^
OdpowiedzUsuńNo to się cieszę że się podoba. Chciałam żeby wyszło naturalnie, że na nim siedzę. Dzięki !!
UsuńAle super miejscówka na foty :-) Ach ten Twój t-shirt <3
OdpowiedzUsuńStary dworzec w jednej z dzielnic Gliwic. Dzięki!! :)
UsuńSuper lokalizacja. Nigdy nie była w Gliwicach :-)
UsuńOj tam, oj tam szczyty od razu ;). Jesli już to szcyty klasycznego gustu i smaku :D.
OdpowiedzUsuńA co do Coli... od czasu do czasu sobie na nia pozwalam, co więcej, jestem tak wyrodną matką, że i dzieciom okazyjnie ją serwuję. Ach!!! Raz się żyje ;P!!!
Pozdrawiam serdecznie :D!!!
Ja myślę, że wszytko jest dla ludzi, tylko w graniach rozsądku ;). Od szklaneczki Coca-Coli od czasu do czasu jeszcze nikomu korona z głowy nie spadła. Również pozrdówki!
UsuńŚwietna sesja zdjęciowa :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com
Dziękuję :)
UsuńPodobają mi się Twoje buty :)
OdpowiedzUsuńMiło słyszeć bo mi też ;), dzięki!
UsuńŚwietna stylówka :) Cudownie wyglądasz w kapeluszu :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :). To mój ulubiony, chociaż to już kapeluszowy dziadek :). Pozdrówki!
UsuńUwielbiam taki styl :) A t-shirt super! ;)
OdpowiedzUsuńMnie też się podoba. Dzięki!! :)
UsuńObecnie do sklepów wróciły szklane butelki coca coli :D są co prawda dwa razy mniejsze i dwa razy droższe od plastikowej butelki, ale smak i satysfakcja są o wiele lepsze :) (tak ja mam satysfakcję z tego, że piję coca colę :D) symbol marki stał się na tyle kultowy, że nie jest to już wspieranie marki a moda :) (marzę o takiej koszulce ale czerwonej :33) u mnie z ubraniami jest podobnie. Ciągle krążą. Kupuję, znajduję, dostaję, noszę, odkładam, oddaję i tak ciągle :) Wspaniały wpis i cudowne zdjęcia, świetna stylówka, wyglądasz naprawdę super! Masz styl i jesteś wielką inspiracją :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło ♡
Ja wychodzę z założenia, że w rozsądnych ilościach wszytko jest dla ludzi :). Na co dzień nie piję, ale jak potrzebowałam cukrowego zastrzyku w ciągu dnia, bo od rana gonitwa, to napój był bezcenny :D
UsuńOOoooojjj teraz się zawstydziłam. Naprawdę? Dziękuję za takie miłe słowa, one ze strony takich osób jak Ty naprawdę wiele dla mnie mnie znaczą. Ja tylko robię na co dzień swoje, i chcę pokazywać że można też ok wyglądać bez wielkiej kasy i ciuchów ze znanych domów mody. Pozdrówki!!!
Wow! Ależ fajnie wyglądasz:D Podoba mi się ta sesja- jest fajna kolorystycznie. Co do ubrań - nie ukrywam, że nie lubię mieć ich dużo - już dawno hołduję zasadzie 1 do 1. Czyli zazwyczaj kupuję coś nowego w miejsce tego, które się już zepsuło, zestarzało...wiesz o co chodzi;)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że nie rozumiem tego oburzenia napisem coca coli na koszulce - już dawno ten napis stał się ogólnie elementem popkultury szeroko pojętej. I nikomu nic do tego co na tej koszulce masz;)
ależ się rozpisałam!;)
pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)
Mówi się że "od przybytku głowa nie boli", ale serio mam wrażenie że od nadmiaru ubrań, kosmetyków w ogóle wszystkiego jednak boli. Wolę mieć mniej rzeczy, ale nad nimi panować, niż zgubić się we własnej szafie :).
UsuńI logo coca - coli też mi się właśnie bardzo podoba, i zamierzam je nosić ;). Nie mam wpływu na subiektywną interpretację tej koszulki przez innych.
Pozdrówki (tam razem w upale znad szklaneczki 'piwka' 0%. A kawa dziś była :D Mrożona!)